Wozy strażackie dowożące wodę z pobliskiego stawu i hydrantów zajmowały ok. 200m jednego pasa jezdni, dlatego utworzył się duży korek i trwał przez kilka godzin (ruch odbywał się wahadłowo). Budynku nie udało się uratować, ponieważ gdy na miejsce dojechała pierwsza jednostka obiekt stał już cały w płomieniach (drewniana konstrukcja i pokrycie elewacji, dach ze strzechy), jednakże istniało prawdopodobieństwo, że budynek na sąsiedniej działce również zacznie płonąć, dlatego jednocześnie prowadzona była akcja obronna. Był to największy pożar w Powiecie Kartuskim.

 

 

     

Odwiedza nas 14 gości oraz 0 użytkowników.